Shirley Valentine

Radośnie stwierdzam, że udało mi się wrócić do pisania, a pierwszy szok związany z powrotem do szkoły powoli zaczął mijać.

Wczoraj w ramach ukulturalniania się i zaspokajania najwyższych potrzeb duchowych byłem w Teatrze Polonia na spektaklu pt. “Shirley Valentine”. Jest to monodramat, gra Krystyna Janda. Co mogę powiedzieć więcej na ten temat. Wcześniej słyszałem poniekąd różne, poniekąd podobne opinie. Poza tym, że to świetne przedstawienie, ludzie traktują to jako terapię itp., słyszałem też, że mogę się nudzić, dlatego iż jest to dobre dla czterdziestolatków - czyli tak jakby nie jestem targetem.

Podobało mi się jednak - i to bardzo. Było bardzo wiele momentów śmieśnych, komicznych, podczas których cała publiczność się śmiała. Jednak Shirley Valentine to nie komedia. To świetny spektakl o przelamywaniu swoich ograniczeń, o tym jak łatwo popada się w rutynę, i jaką ogromną radość może dać wyzwolenie się z jej sideł. Jest to też przedstawienie o postrzeganiu samego siebie - jak bardzo różnimy się w oczach swoich i innych ludzi.

Czy jest to smutne, czy raczej radosne? Bardzo ciężkie pytanie. Po spektaklu miałem lekkiego doła, jednak jeśli spojrzeć szerzej, wszystko kończy się w sumie pozytwnie, bohaterka zmienia swój stosunek do życia, chce zacząć wszystko od nowa. Cały czas jednak ma za sobą bagaż doświadczeń i tzw. “przeszłość”. Teraz jednak wie (i my także), że wszystko zależy od niej, nie ma rzeczy niemożliwych i nie należy się poddawać.

Nie powiem, dzięki tej inscenizacji moja perspektywa patrzenia na innych ludzi, na świat i tzw. czynniki determinujące działanie bardzo rozszerzyła się. Dlatego też wszystkich bardzo zachęcam do obejrzenia tego spektaklu. Bilety są wprawdzie bardzo drogie (od 45zł, wejściówki po 20 zł, ale ciężko kupić), ale warto.

Co do 1000 słów - jak tylko zbiorę się na korektę, to się pokaże na łamach “Cosia…”.

Ten wpis jest opublikowany w Ogólna i otagowany , , , , . Oznacz permalink. Dodaj komentarzlub zostaw trackbacka: Trackback URL.

RSS feed | Trackback URI

Komentarze »

Jeszcze nikt tego nie skomentował.

Nazwa (wymagane)
Adres e-mail (required - never shown publicly)
URI
Twój komentarz (smaller size | larger size)
You may use <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> in your comment.

Trackback responses to this post