Takie oto pytanie w google sprowadziło kogoś na moją stronę. Mogę się wypowiedzieć, jako iż w tym wspaniałym mieście byłem przez 3 tygodnie, dzięki siostrze (pozdrawiam!), która mieszka tam od roku.
Na pewno euro - nie jest to może odkrywcze, ale warto przypomnieć. Polecam mieć przy sobie aparat fotograficzny - jest tyle pięknych miejsc, które są warte uwiecznienia. Jeśli ktoś ma więcej pieniędzy, to nie warto brać ubrań na zapas - na mieście jest ogromna ilość pralni za przystępną cenę (chyba wraz z suszeniem). Polecam też wziąć kartę kredytową (i upewnić się, czy będzie działała za granicą! Niestety, szczególnie te płaskie - niezbyt fachowe określenie - często nie działają nigdzie), a dlaczego? O tym za chwilę.
Na miejscu warto kupić karnet biletów na metro/autobus. 10 biletów - 11,6 euro. UWAGA! Studenci, uczniowie i inni, którzy mają w Polsce zniżki też muszą kupić bilety normalne. Są bilety Tarif Reduit, ale tylko dla bezrobotnych (chyba). Jeśli ktoś jest jednak sprytny (jeszcze raz pozdrawiam siostrę), to może kupić 2 karnety - jeden normalny i jeden tarif reduit. Jeśli się wsiada i wysiada na małej stacji bez zmiany linii (mała stacja - góra 2 linie metra, ale najlepiej jak tylko jedna linia), można próbować skasować zniżkowy, gdyż łapią nie w pociągu, a na stacjach i to przeważnie dużych. Opcja nr 2 to jeśli się wsiada lub wysiada na dużej stacji, lepiej skasować normalny. Ważny jest on 2 godziny (ważne!). Jeśli się potem szybko wraca, można za 2 razem skasować zniżkowy, a przy ew. kontroli pokazywać normalny. (UWAGA! Autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystywanie tych porad!) Można też kupić Catre Orange na tydzień, 2 tygodnie lub miesiąc, ale dokładnie nie wiem, jak to działa i ile kosztuje.
Co jeszcze. Velib’y (apostrof jest w nazwie własnej - mianownik - Velib’). Są to rowery miejskie. I tu się przydaje karta kredytowa. Można kupić bilet na 24h, 7 dni (ważny 7 * 24h, a nie jak bilet w Warszawie, który jest ważny do północy) bądź rok - nieopłacalne dla turystów. Kosztują one (bilety) odpowiednio 1 euro, 5 euro i 30 euro. Ten bilet daje nam możliwość wzięcia roweru na 30 minut bez dodatkowych opłat. Jeśli się ten czas przekroczy, płaci się karę. Za pierwsze pół godziny ponad czas - 1 euro, 2 pół godziny ponad czas - 2 euro, każde kolejne pół godziny ponad czas - 4 euro. Gdzie stoją Velib’y? Wszędzie, i to dosłownie. Wiem, że w kioskach i Tabacach - takie jakby kioski - można kupić mapę z zaznaczonymi stojakami. Jak używać Velib’a? Proste. Przy każdym “parkingu” jest automat. Jeśli kilka wersji językowych - francuska, angielska, hiszpańska, włoska i chyba rosyjska. Wybieramy odpowiadający nam język. Potem wybieramy opcję, że chcemy wziąć rower na podstawie kuponu (bilet na rok to karta zbliżeniowa, na dzień i tydzień - kupony). Wklepujemy numer klienta z kuponu, potem tajny kod, który wybraliśmy przy kupowaniu biletu, potem zgadzamy się, że ponosimy odpowiedzialność za rower, wybieramy, który rower chcemy (nr stanowiska), a na koniec podchodzimy do roweru, dotykamy przycisk przy stojaku i voila - mamy rower.
Teraz parę ważnych informacji na temat Velib’ów. Primo - kupienie kuponu powoduje zablokowanie na koncie 150 euro na maksymalnie 13 dni! Trzeba o tym pamiętać. Przed wzięciem roweru należy pamiętać o sprawdzeniu, czy koła są napompowane, dostosować siodełko do swojego wzrostu, sprawdzić, czy jest łańcuch i ogólnie czy rower jest sprawny. Dopiero potem go bierzemy. Rower jest odstawiony, gdy na stojaku pojawi się zielone światełko. Gdy będzie czerwone, próbujemy jeszcze raz odstawić. Dlatego też polecam odstawiać rower wcześniej niż po 29 minutach, bo mogą być problemy z odstawieniem, albo znalezieniem wolnego miejsca (szczególnie w centrum tzn. np. Hotel-de-Ville - wbrew pozorom to jest nazwa merostwa w każdym mieście). Jak się poruszać po mieście. Otóż ścieżki rowerowe są na pasach dla autobusów. Jest to też pas dla taksówek, na które radzę uważać. Poza tym jest wiele dróg jednokierunkowych. Mimo tego jeździ się dobrze lub bardzo dobrze, można spokojnie wjeżdżać na ronda, zjeżdżać na lewy pas bez zagrożenia życia. Najfajniej się wymija stojące w korku samochody
Velib’ to szybki i tani środek transportu. Po odsawieniu go nic nie stoi na przeszkodzie, aby wziąć ten sam rower ponownie. Czasem trzeba jednak odczekać 2 minuty. W automatach można sprawdzić, na ile się brało rower i ile trzeba ew. zapłacić (zostanie ściągnięte z karty kredytowej). Można też wziąć potwierdzenie (po raz kolejny pozdrawiam siostrę). I jeszcze jedno pytanie - skąd nazwa Velib’? Otóż to skrót od Velo Liberte (wiem, że są jakieś akcenty nad e, ale ja nie umiem po francusku) - velo - rower, liberte - wolność. Nie wiem jak to tłumaczyć
(A propo liberte, hasła rewolucji francuskiej to: “liberte, egalite, fraternite”, czyli “wolność, równość, braterstwo” - u nas niestety wychodzi tylko to ostatnie
)
Co jeszcze mogę napisać o Paryżu. Bagietka kosztuje ok. 85 centów i nie należy jej kupować w supermarketach, gdyż nie da się jej jeść. Nie należy kupować w niedzielę, gdyż wtedy otwarte są tylko sklepy Arabów, a ceny są zawrotne. Pieczywo i ciastka kupujemy w boulangerie - piekarnia i patisserie - ciastkarnia. Warzywa można kupić na targach, które są wszędzie i odbywają się przeważnie 2 razy w tygodniu. Można też je kupić w Alimentation General. Mięso kupuje się w supermarketach, chyba, że ma się za dużo pieniędzy, wtedy się idzie do mięsnego - boucherie. Najtańsze supermarkety to Franprix i Leader Price. Jeśli planuje się nagrywać zdjęcia na płyty np. z aparatu - to polecam wziąć CD lub DVD z Polski. We Francji nie można kupić 1 płyty, a ceny za 5 DVD zaczynają się od 12 euro. Jeśli się jest głodnym, bądź spragnionym nikotyny w postaci papierosów, zawsze można pójść do braserrie - są tam kanapki, kawa, papierosy i inne rzeczy pierwszej potrzeby. Często są czynne 24h/dobę.
Nie należy się zapuszczać do 20 dzielnicy w nocy ze względów bezpieczeństwa - ja raz przejeżdżałem i akurat płonął sobie samochód. Poza tym Paryż to raczej bezpieczne miasto.
Muzea są przeważnie w poniedziałki nieczynne. Bilety mają ceny raczej przystępne jak na zbiory. W zdecydowanej większości placówek wejście dla osób poniżej 18 lat jest za darmo. Nie polecam zwiedzać w weekend - przewalają się wtedy tłumy ludzi. W kasie raczej można się dogadać po angielsku, ale miło jest się nauczyć podstawowych zwrotów po francusku - wtedy wszyscy są milsi.
Paryż sensu stricte jest mały - ok. 6 na 7 km. Granica do tzw. periferique (nie wiem, czy tak się to pisze). Za nią nie ma nic ciekawego - no dobrze, może La defense - miasto biznesowe z nowoczesnym łukiem - jest tam Hot Spot WiFi. Łatwo tam trafić - przedłużenie Champs Elysee - też nie wiem, czy tak się pisze. Można dojechać metrem na zwykły bilet - linia 1 (żółta). Poza Paryżem też jest oczywiście Wersal. Można dojechać RERem C (RER to takie WKD, czyli kolejka podmiejska). Wystarczy kupić bilet na 5 strefę (2,9 euro w jedną stronę). Gdzie dokładnie wysiąść można się dowiedzieć z planu albo w kasach.
W niektórych liniach metra drzwi trzeba otworzyć samodzielnie ciągnąc taką wajchę bądź naciskając przycisk. W autobusie wchodzi się zawsze z przodu i trzeba albo pokazać Carte Orange, albo też skasować bilet. “Sortie” po francusku znaczy wyjście. Kierując się tym w metrze na pewno się nie zabłądzi. Nie polecam wysiadać na bardzo dużych stacjach jak np. dworzec Montparnasse - czasem nawet 15 minut trzeba poświęcić na wyjście z metra! Lepiej wysiąść stację wcześniej albo stację później.
I to chyba tyle praktycznych porad, jakie mogę udzielić. Może w przyszłości zrobię jeszcze listę miejsc, które polecam. Na razie powiem tylko tyle, że najlepiej zwiedzać albo na piechotę, albo na rowerze. Wychodzi tanio, a można zobaczyć wiele interesujących rzeczy, które nie są opisane w przewodnikach.
Wielkie porządki
Zebrałem się dzisiaj w sobie i zrobiłem na “Czymś…” wielkie porządki. Stało się tak dlatego, iż strona stała się strasznie zapuszczona.
Po pierwsze - poprawiłem zdecydowaną większość literówek. Poza tym mam zamiar jeszcze dzisiaj wdrożyć sevj. Dzięki temu zgłaszanie literówek będzie dużo, dużo łatwiejsze.
Poza tym ogarnąłem wreszcie tagi - dodałem dużo nowych, część zmieniłem na bardziej odpowiednie, kilka wykasowałem. Dzięki temu wyszukiwanie informacji powinno być jeszcze łatwiejsze.
Wreszcie zrobiłem też upgrade do najnowszego wordpressa. Podobno ma wiele fajnych funkcji. Cóż… ja jestem w tym przypadku typowe ZUO - nie wiem o co chodzi, nie umiem, nie korzystam i w ogóle…
Jedna rzecz, która mnie bardzo zmartwiła to to, iż na moim serwerze (60free.ovh.org - polecam!) nie można używać mod_rewrite. Trudno, przeżyję to.
Udało mi się też wreszcie wdrożyć Brian’s Threaded Comments. Dzięki temu być może już wkrótce zostanie wdrożona karma2 0.2.0. Dlaczego wkrótce? Bo najpierw muszę ją napisać i solidnie przetestować na np. osnews.pl
Myślę, że w najbliższym czasie nie nastąpią żadne większe zmiany. Jedyne co ewentualnie może się zmienić to design strony, ale nie sądzę aby mi się chciało nad tym pracować.
EDIT 1: Zrobiłem też wyświetlanie na stronie głównej tylko streszczenia wpisu, gdyż ostatnio zacząłem się straszanie rozpisywać.